To uczucie, gdy nie jesteś zadowolony z efektów swojej pracy, a przychodzi ktoś z większym doświadczeniem i jest zaskoczony płynnością działania, znając możliwości wykorzystanej technologii.

The grass is always greener…

Social media dały nam narzędzia do tworzenia idealnych obrazów, przez które nienawidzimy siebie samych i wszystkich naokoło, którzy w naszym mniemaniu mają lepiej. Tu nawet nie chodzi o osobistą nienawiść, a raczej o zazdrość i dołowanie się ideałami, gdy nie znamy drogi, która do nich doprowadziła.

Widzimy produkty. Rzadko poznajemy proces produkcji. Czasami po prostu nie chcemy. Bo wygodniej ponarzekać, że nigdy tego nie osiągniemy. Że komuś przyszło to łatwo, a my dostajemy tylko kłody pod nogi.

(…)w życiu każdy dostaje tylko tak wielkie kłody, jakie jest w stanie przejść. Nie większe. A my, programiści, jesteśmy ludźmi głupimi, leniwymi, kłótliwymi, opieszałymi, marnującymi swój i cudzy czas, konformistycznymi, a do tego łatwo sprzedajnymi.

To i co się dziwić, że kłody małe, a wiatr zwykle zza pleców wieje… ~toxic

Wstydzimy się swoich błędów i psychicznych przeżyć. Czujemy się niekompetentni nawet w tym, w czym mamy bardzo duże doświadczenie. W czym dla innych jesteśmy wzorem. Nie widzimy swojej własnej drogi, swojej pracy. Patrzymy tylko na produkt. I z tego produktu nie jesteśmy zadowoleni. Bo porównujemy go z produktem, który wymagał jeszcze większej pracy.

Wczoraj kolejny ze znanych mi twórców gier napisał o swoich problemach i to jest właśnie przykład najlepszych dla mnie inspiracji, ludzi z krwi i kości, którzy popełniają błędy, a nie są jednorożcami pierdzącymi tęczą.

Here be dragons

Nigdy nie jest dobry moment, by zacząć, dlatego zawsze jest dobry moment.

Podróż w nieznane, strach przed porażką. Najtrudniej zacząć. Wiem to. Zacząłem. Równolegle zacząłem kilka pomysłów, które mnie męczyły, z którymi zwlekałem, a zwlekanie tylko pogłębiało “chciałbym” i “to nie jest dobry moment”.

Nauka nowych słówek w obcym języku. Nauka nowego języka programowania. Wskrzeszenie bloga. Równoległe poznawanie dwóch silników gier. Nauka kolejnych technologii webowych. Nauka rysunku i pixelartu.

To uczucie, gdy do drugiej w nocy walczysz z programistycznym problemem i go rozwiązujesz, ale nie daje Ci spokoju, że nie mogłeś usunąć jakiegoś folderu. I rano usuwasz jednym kliknięciem.

To uczucie, gdy według twojego “déjà vu” dany moment powinien zakończyć się porażką, a kończy się się zaskakująco dobrze.

Ostatnio zacząłem obserwować, jak wszystko rezonuje. Ludzie, których znam i podziwiam, wkraczają na nowe terytoria. Popełniają błędy i dokumentują to.

To jest piękne.

Po prostu zacząć. ⤧  Następny wpis Kropka w nazwie folderu w systemie Windows ⤧  Poprzedni wpis Grobowiec myśli