Porównujesz swoje niepowodzenia z nieosiągalnymi ideałami. Myślisz tylko o sobie. Wbrew sobie. Walczysz ze swoimi pragnieniami. Dusisz w sobie zbyt wiele. Martwisz się bzdurami​. Blokujesz siebie. Czasem muszę.

Czasem czuję

Przyjemny stukot klawiatury mechanicznej przyzywa w pamięci uczucie pisania na maszynie. Styczność z maszyną miałem bardzo krótko i tylko w ramach ciekawostki, a nie użytku codziennego. Lubię ten dźwięk. Lubię tę ciężkość nacisku i kliknięcie. Nie wiem, co w tym jest.

Nie umiem ładnie pisać, a mimo to przyjemniej mi się pisze wiecznym piórem niż długopisem. Nie umiem dobrze posługiwać się stalówką i pędzelkiem, a mimo to maczanie w czarnym tuszu i pokraczne tuszowanie cudzych szkiców, czy po prostu ćwiczenie rysowania kresek i kółek, daje satysfakcję.

Drobiazgi. Wyznaczają granice, między tym, co szybkie, codzienne, monotonne, zlewające się w jedno, a czymś, co pozostawia widoczne znaki, ślady w pamięci, małe kamienie milowe.

Małe rytuały

Wielkie podwórko przy wiejskim siedlisku, otwarta duża stodoła. Wszystko na wyciągnięcie ręki, ekhm, łapy. A pies i tak woli siedzieć w domu. Pełna swoboda, nie wiązany łańcuchem, a codziennie “tańczy” i piszczy z radości na widok smyczy. Paradoksalnie większe ograniczenia pozwalają na stwarzanie pozorów większej swobody. Co z tego, że codzienny spacer odbywa się po niemal tej samej trasie - czasem dłuższej, czasem krótszej? Za każdym razem cieszy tak samo. Dlaczego nas tak nie cieszy? Dlaczego to szybko staje się rutyną? Właśnie dlatego. Bo za dużo myślimy. Zadajemy za dużo pytań. Zadaję za dużo pytań.

Roboty drogowe nieuwzględnione przez Google Maps na wyznaczonej trasie. Zjeżdżam w leśną drogę, bez asfaltu, trochę zdenerwowany. Dokąd prowadzi? Czy będzie przejezdna? Na placu budowy przy wyjeździe z lasu siedział chłopiec (widocznie przyjechał z kimś doglądać budynku). Gdy przejeżdżałem, zupełnie spontanicznie zaczął do mnie machać. Nerwy od razu odeszły.

Overthinking

Zbyt często myślę jeszcze dziecinnie, traktując niektóre sprawy, jak porażki na całe życie. Po pierwsze wiele spraw da się rozwiązać nawet, gdy wydają się beznadziejne. Po drugie to, że raz się nie udało, przeważnie nie znaczy, że droga jest zamknięta do końca życia. Nigdy nie jest dobry moment, by zacząć, dlatego zawsze jest dobry moment. Inspiracje, impulsy, znaki. To wszystko piękne, ale ulotne. Pełno sprzeczności. Paradoksy. Ile już razy podchodziłem do prowadzenia bloga. Medium, które powinno służyć wyrażaniu siebie, dzieleniu się myślami, od początku zmuszało mnie do zastanawiania się “o czym napisać”. Jest w tym nutka kłamstwa. Sam się zmuszałem, autosabotowałem tymi myślami.

Tematów do pisania jest masa. Wystarczy notować. Wystarczy zacząć. Małe rytuały. Codziennie chociaż po zdaniu. W niektóre dni słowa płyną same. Może nie będzie z tego bloga. Może znów poleci w kąt na kolejny rok. Może nie będzie z tego książki. Może nie będzie z tego życiowego marzenia. Może będzie. Krok pierwszy. ⤧  Następny wpis Syndrom oszusta ⤧  Poprzedni wpis Czekając na Godota